Kurczak w sosie słodko-kwaśnym

Kurczak w sosie słodko-kwaśnym

Myślałam, że to jest niemożliwe, żeby zrobić kurczaka w sosie słodko-kwaśnym takiego samego albo nawet lepszego od tego, którego można dostać w restauracjach czy zwykłych budkach z orientalnym jedzeniem, czy też po prostu od tego kupionego w słoiku. A jednak można :-) Kurczaka robi się bardzo prosto, a charakterystyczny gęsty sos  uzyskamy po prostu dzięki dodaniu mąki ziemniaczanej. Szybkie i proste :-) Bardzo polecam. 

Składniki (na 4-5 porcji):

  • 2 piersi z kurczaka
  • 1 czerwona papryka
  • 1 cebula
  • 2 średnie marchewki
  • 1 puszka ananasów w plastrach
  • 3 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • olej
  • pieprz

Na marynatę:

  • 6 łyżek sosu sojowego
  • 5 łyżek octu winnego
  • 8 łyżek soku z ananasa
  • 5 łyżek brązowego cukru

W misce wymieszać wszystkie składniki na marynatę (sos sojowy, ocet, sok z ananasa, cukier). Do marynaty włożyć pokrojonego w kostkę kurczaka. Wstawić do lodówki i marynować co najmniej pół godziny.

W garnku rozgrzać olej. Cebulę i ananasa pokroić w kostkę, a paprykę i marchewkę pokroić w dość cienkie paski. Cebulę i marchewkę wrzucić na rozgrzany olej, smażyć kilka minut, aż warzywa trochę zmiękną. Następnie dodać paprykę i ananasa. Smażyć, aż warzywa będą prawie miękkie. W trakcie smażenia warzywa można trochę podlać wodą.

Do warzyw dodać marynowanego kurczaka i smażyć przez kilka minut. Następnie wlać marynatę, w której marynował się kurczak. Wszystko razem zagotować. Następnie dodać przecier pomidorowy. Dobrze wymieszać.

Mąkę ziemniaczaną rozpuścić w 2 łyżkach wody. Wlać do gotującego się kurczaka. Szybko wymieszać. Wszystko gotować razem jeszcze ok. 5 minut, żeby sos zgęstniał. Doprawić niewielką ilością pieprzu.

Jeżeli sos będzie za kwaśny, można dodać jeszcze trochę cukru.

Podawać z ryżem.

Smacznego! :)

Komentarze (30)

    1. Super, bardzo się cieszę. :) Muszę się przyznać, że na mnie też ten sos czeka dzisiaj w lodówce. Bardzo go lubię. Pozdrawiam :)

    1. Bardzo się cieszę, że smakowało :-) Takie komentarze sprawiają, że jeszcze bardziej chce mi się prowadzić bloga. Pozdrawiam :-)

  1. Jako nowicjuszka w kuchni mogę powiedzieć, że przepis jest naprawdę prosty i warty wypróbowania – danie o wiele lepiej smakuje przygotowane przez siebie niż kupowanie „gotowców” pełnych konserwantów.
    Naprawdę polecam innym również wypróbować ten przepis ;)
    Mój obiad co prawda wyszedł trochę zbyt mocno doprawiony, ale to dlatego, że gotuję tylko dla siebie i jako początkująca ciężej dobrać mi proporcje składników.

  2. Dzisiaj zrobiłem; marynatę zrobiłem wg w/w przepisu, ale nie liczyłem tych łyżek, wziąłem „na oko”, natomiast do warzyw dodałem jeszcze puszeczkę kukurydzy, oczywiście po odsączeniu ich. Zapodałem mąkę, ale nie ziemniaczaną jak w przepisie, lecz zwykłą – też uzyskałem odpowiedni efekt i nie wpłynęło jakoś znacząco na smak. Na koniec doprawiłem jeszcze słodką papryką, ale nie za dużo.
    Wyszło wyśmienite. Przypomniały mi się czasy kiedy 4-5 lat temu byłem jeszcze studentem i chodziłem z kumplami na takiego kurczaczka do chińczyka. Od dziś ten przepis na stałe zagości w moim jadłospisie :)
    BTW. fajna stronka ;)

      1. Ja użyłam białego. Ocet winny czerwony jest trochę bardziej wyrazisty, ale można go również użyć do tej marynaty. Pozdrawiam :)

          1. Wyszlo bardzo pyszne. Dodalam jeszcze dodatkowo kukurydze i pedy bambusa.
            Super danie dla duzych i malych

          2. Bardzo się cieszę, że wyszło i smakowało :-) Pozdrawiam ciepło

  3. A ja dodałem prawdziwego ananasa. A zamiast soku ananasowego sok z pomarańczy. Wyszło lepiej niż sobie wyobrażałem!! :)

    1. Do marynaty dodajemy tylko 8 łyżek soku z ananasów. Reszty soku, która pozostanie w puszce, w ogóle nie zużywamy. Możemy ją np. wypić :-)

  4. Witam,

    Jesli chodzi o warzywa potroilam iosci, jesli chodzi o sos podwoilam ( z malym wyjatkiem podwajania octu winnego, dodalam za to dodatkowych 5 lyzek octu ryzowego), do warzyw dodalam jeszcze pedy bambusa. Mam teraz obiad dla dwóch osob na dwa dni plus dwa lunch boxy dla męża. Naprawde nie warto kupowac gotowcow!

    1. Też uważam, że nie warto kupować gotowców. A do tego jaka satysfakcja, że można coś samemu ugotować. :-) Mam nadzieję, że mąż będzie zadowolony z takiego jedzenia w pracy. Ja bym była :-) Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.